PRZEDSZKOLAKI I NETFLIX, czyli jak bezpiecznie puszczać dzieciom bajki

#współpraca

Jest wiele sposobów, by pozbyć się telewizora. Można (i trzeba) go zutylizować, gdy jest już niesprawny i nienaprawialny. Można go też wyrzucić przez okno, kiedy kolejny raz w Internecie przeczytasz, że jesteś złym rodzicem. Z pewnością nie raz widziałeś lub widziałaś te grzmiące nagłówki artykułów: telewizja źle wpływa na rozwój dzieci. Jest to prawdopodobnie kolejna cegiełka dołożona do twojego poczucia winy, że nie radzisz sobie z wychowywaniem dzieci, skoro nie pilnujesz limitu bajek u swojej pociechy. I – strzelam – że jako odpowiedzialni rodzice wcale nie wyrzuciliście telewizora przez okno w chwili, gdy po raz pierwszy o tym usłyszeliście, prawda? Może na początku staraliście się wprowadzić pewne ograniczenia czasowe na oglądanie bajek, ale z czasem się to rozmyło, bo usadzenie dziecka przed ekranem pozwala ugotować obiad, popracować lub po prostu mieć chwilę dla siebie. Poza tym, wyrzucenie telewizora nie pozbawi was dostępu choćby do Netflix, bo ten jest też na innych urządzeniach. Należy więc podejść do tematu inaczej. Mądrzej. Nie wczytując się w te wszystkie bijące na alarm wieści na portalach. 

Właśnie na tym polega pułapka takich newsów. Jeśli oceniają jednoznacznie źle jakieś zachowanie, z którym trudno walczyć, człowiek w pewnym momencie macha ręką i uznaje „a do licha, no trudno, jestem złym rodzicem, ale nie umiem bez tego funkcjonować”. Na tej samej zasadzie psychologowie przestrzegają przed restrykcyjnymi dietami, które ostrzegają, by całkiem wyeliminować z diety np. czekoladę, bo potem człowiek zje jeden kawałek i uznaje, że równie dobrze może zjeść całą paczkę. Dlatego jestem zwolenniczką trochę innej retoryki, swoją drogą – bliższej prawdy: telewizja i filmowe bajki MOGĄ mieć negatywny wpływ na rozwój dzieci, ale tylko wtedy, gdy dziecko ogląda ich zbyt wiele (i nie ma w związku z tym czasu na inne, rozwojowe aktywności) oraz gdy korzysta z ekranu w niewłaściwy sposób.

Amerykańska Akademia Pediatryczna zaleca, by dzieci pomiędzy 18 miesiącem życia a 2 rokiem życia oglądały telewizję w ramach limitu godziny dziennie oraz zawsze w towarzystwie opiekuna, który im wyjaśni, co widzą na ekranie, jeśli dziecko będzie miało jakieś pytania. Dwulatki (do 5 roku życia) mogą już oglądać bajki same, ale i tak wskazane jest, by im czasem w tym towarzyszyć i porozmawiać o oglądanych treściach. Dzięki temu rodzic będzie miał pojęcie o tym, co właśnie ogląda jego dziecko i będzie mógł zaobserwować, jak dana bajka wpływa na zachowanie jego pociechy. Akademia zaznacza też, że treści oglądane przez dzieci powinny być „wysokiej jakości”. Zaraz wytłumaczę, co konkretnie kryje się pod tym pojęciem. 

NO DOBRA, TO CO TO SĄ TE „JAKOŚCIOWE BAJKI”?

Przede wszystkim bajka nie powinna zawierać przemocy.  Najprostszym sposobem na wyeliminowanie takich bajek z repertuaru dzieci jest np. ustawienie na profilu dziecka właściwej grupy wiekowej (Netflix ma kategorię „bez ograniczeń wiekowych”, która jest odpowiednia dla przedszkolaków). Badania wykazały, że nawet lekkie nacechowanie filmu przemocą desensytyzuje dziecko na tę przemoc, a więc sprawia, że dziecko się przyzwyczaja do takiego widoku. I nie mam tu na myśli jedynie krwawych scen mafijnych porachunków. Wiele dziecięcych bajek zawiera z pozoru niegroźne sceny walki dobra ze złem, w których bohaterowie niby nikogo nie zabijają, bo strzelają do „wroga” z bajkowych broni, rzucają w siebie magiczne kule mocy lub zrzucają przeciwnika z przepaści… ale jednak walczą i próbują zrobić komuś krzywdę. Podobną przemoc prezentują bajki, które sami znamy z dzieciństwa, np. Tom i Jerry. Niegroźna animacja? To teraz weź wytłumacz swojemu przedszkolakowi, że jego ukochany bohater może walić młotkiem po głowie kota, ale już Twoje dziecko nie może.

Puffin Rock

→ Dlatego nie polecam przedszkolakom Toma i Jerrego ani Piżamersów, ale już Psi Patrol pokazuje głównie sceny ratowania ludzi lub zwierząt potrzebujących pomocy – a nie fizyczną walkę ze „złem”. Zupełnie pozbawione przemocy są też takie bajki jak Wyspa Puffinów, Max i Ruby, Pan Toti albo Wanda i Zielony Ludek, które znajdziemy na Netflix.

Warto też wybierać bajki spokojne, a więc takie, których tempo nie „nakręca” dziecka. Akademia przestrzega przed zbyt szybkimi bajkami – jak się domyślam: takimi, w których ciągle się coś dzieje, wszyscy ciągle mówią, skaczą, są wybuchy, dżingle, wieczna aktywność – bo taka treść jest dla dziecka trudno przyswajalna i wymaga ciągłego skupienia, nie daje też czasu na refleksję i przeżywanie innych emocji niż te wynikające z ciągłego budowania napięcia i poczucia zagrożenia – choćby zupełnie fikcyjnego i fantastycznego. 

Hilda

→ Tu odkryciem była dla mnie Hilda. To bajka o dziewczynce mieszkającej z mamą na odludziu i przyjaźni się z legendarnymi mieszkańcami lasu. Hildę samą oglądam z ciekawością i fascynacją, więc jest to doskonały materiał na wspólny seans z dzieckiem i rozmowę.

KILKA TRICKÓW NA NETFLIX, KTÓRE UŁATWIĄ CI PANOWANIE NAD REPERTUAREM BAJEK DZIECKA:

ULUBIONE
W bibliotece Netflix jest tak wiele bajek, filmów familijnych i dokumentów dla całej rodziny, że łatwo się pogubić. Dlatego, jeśli już wybierzesz ulubione bajki dziecka i chcesz mieć do nich szybko dostęp, po wybraniu ulubionej bajki zaznacz “+”, by trafiła ona do kategorii „Moja lista”. Potem wystarczy odnaleźć “Moją listę” w głównym menu Netflix, by pokazała się wyłącznie lista bajek, które oboje z dzieckiem uznaliście za warte oglądania.

Możesz też zaznaczyć „kciuk w dół” przy bajkach, które Wam się nie podobają i „kciuk w górę” przy bajkach, które uznaliście za fajne. System nauczy się, by dopasować kolejne propozycje bajek do preferencji dziecka.

WYKLUCZONE
Jeśli nie chcesz, by dziecko miało dostęp do jakiejś bajki, zaloguj się na komputerze do swojego konta, wybierz profil dziecka, a następnie kliknij „ograniczenia oglądania” i w okienku wpisz tytuł bajki, którą chcesz usunąć z wyszukiwania dla dziecka. Ta bajka nie pojawi się już w panelu dziecka. 

GRUPA WIEKOWA
W tym samym miejscu w panelu kontroli rodzicielskiej możesz też ustawić kategorię wiekową dla danego profilu na Netflix. Do wyboru masz opcję „dla każdego”, powyżej 7 roku życia, powyżej 13 roku życia, powyżej 16 roku życia oraz opcja wyłącznie dla widzów pełnoletnich. 

JAK ZAPANOWAĆ NAD CZASEM?!

No dobra, ale co zrobić, żeby nie przekraczać jakiegoś czasu, który dziecko może spędzić przed ekranem? Wiem, wiem, trudno jest rodzicom pilnować tej godziny i nie demonizowałabym tego limitu, ale jakieś ograniczenia warto jednak wprowadzić.

  •  Przede wszystkim, zrezygnuj z pomysłu wiecznie odpalonego telewizora, który sobie „gra w tle”. To rozprasza dziecko podczas innych aktywności (np. zabawy, rysowania czy rozmowy) i czyni bajki wiecznie dostępnymi, a więc łatwiejszymi do oglądania.
  •  Nie włączaj bajek podczas jedzenia. Badania wykazały korelację czasu spędzonego przed ekranem z wysokimi wynikami BMI dzieci, więc warto jednak czas posiłków pozbawić akompaniamentu telewizora.
  •  Ustal, że nie ma oglądania bajek na kilka godzin przed snem. Ekspozycja na niebieskie światło ekranu utrudnia bowiem zasypianie.
  •  Jest też jeszcze jeden netflixowy trick, którego możesz użyć, by czas bajek nie przeciągał się w nieskończoność: 

Wejdź w ustawienia kontroli rodzicielskiej, następnie kliknij w „ustawienia odtwarzania” i odznacz okienko przy „automatycznie odtwarzaj kolejny odcinek na wszystkich urządzeniach”. Dzięki temu po obejrzeniu jednego odcinka bajki program zatrzyma się i dziecko będzie mogło świadomie wybrać kolejny odcinek lub przerwać emisję. To jest szczególnie pomocne, jeśli umówisz się z dzieckiem na konkretną liczbę odcinków bajki. Zwłaszcza, że zweryfikować to można poprzez funkcję dostępu do historii oglądania profilu. Coś jak historia w przeglądarce, ale najlepiej znajdować w niej filmy nie dla dorosłych.

Wpis powstał we współpracy z Netflix, nasza ulubiona platforma do oglądania bajek <3

Komentarze do wpisu: 2 Napisz komentarz

  1. Niebieskie światło to mit i każdy okulista to powie. Są takie podejrzenia, po badaniach z 2008 wskazujących żę może być na rzeczy, świat obiegła panika, zaczęto implementować różne programy i nakładki w systemach, w telefonach i komputerach zażółcające ekran, by z niebieskiego zrobić fioletowy, ale generalnie po dziś dzień nie ma twardych i niezbitych dowodów na jego wyraźnie szkodliwy wpłw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.