Test stojącego steamera Philips

Steamer to inaczej parownica do prasowania ubrań, czyli urządzenie, które pozwala na pozbycie się zagnieceń na wiszącym ciuchu, bez potrzeby używania deski do prasowania. Dostałam go do przetestowania i wypróbowałam na kilku pogniecionych ubraniach. Oto moje wnioski:

DO JAKICH UBRAŃ UŻYWAĆ STEAMERA?

Steamer świetnie sprawdza się przy delikatnych tkaninach, bo wygładza je błyskawicznie i bezpiecznie, a do tego ciuch wygląda potem bardzo naturalnie – czyli materiał od razu układa się tak, jakby ułożył się na człowieku. Urządzenie świetnie sprawdza się przy jedwabnych bluzeczkach, delikatnych spódnicach i ubraniach z różnymi naszywkami lub falbankami, które trudno wyprasować żelazkiem. Nie zastąpi natomiast żelazka przy grubych tkaninach (np. spodniach dżinsowych lub grubszych koszulach bawełnianych), które najdokładniej wyprasujesz jednak tradycyjnym żelazkiem na desce.
Niezaprzeczalną zaletą steamera jest jego bezpieczeństwo dla tkaniny. Jeśli więc macie jakąś delikatną suknię, którą balibyście się normalnie uprasować, możecie zawsze wygładzić ją steamerem.

RODZAJE STEAMERA I USTAWIENIA MOCY

Steamer ma też wersję przenośną, której nie wypróbowałam, ale która ponoć świetnie nadaje się na wyjazdy, bo jest wielkości suszarki do włosów i można ją wrzucić w walizkę a potem odprasować (uparować? ;)) dzięki temu ubranie na następny dzień. Stojący steamer to wersja zdecydowanie domowa, bo jest wielkości odkurzacza. Za to ma bardzo mocny, ciągły strumień pary i kilka ustawień mocy, które pozwalają dobrać siłę pary do delikatności materiału, prasować dłużej i szybciej (dzięki jego większej mocy).

SPOSÓB UŻYCIA

Elementy steamera łatwo składają się do stojącego wieszaka, na który zakładamy ubranie do wyprasowania. Specjalny, obły wieszak jest dołączony do zestawu i można na nim powiesić zarówno koszule, jak i spodnie lub spódnice. Przed pierwszym użyciem trzeba napełnić steamer wodą oraz podłączyć go do prądu (w sumie po co ja to piszę, nie prowadzę bloga w Ameryce…). Następnie wybieramy odpowiednią moc urządzenia, czekamy chwilę, aż woda się nagrzeje i gdy zaczyna lecieć para, możemy zabrać się za prasowanie. Cały proces możecie zobaczyć na tym filmiku (klik). Uwaga: para ze steamera jest naprawdę gorąca i łatwo się oparzyć, więc najlepiej używać srebrnej rękawicy, którą znajdziecie w pudełku razem z urządzeniem.

GDZIE KUPIĆ I ILE TO KOSZTUJE?

Steamery Philipsa w trzech różnych wielkościach i przeznaczeniach można kupić w Media Markcie i w Saturnie. Ten duży, stojący, którego testowałam kosztuje obecnie 829 zł. Mały, przenośny kosztuje 369 zł.

IMG_6179web2

IMG_6183web

IMG_6166web

Komentarze do wpisu: 10 Napisz komentarz

  1. Adorosa napisał(a):

    Trochę bym się chyba bała, że się poparzę. Dlatego też oraz z czystego lenistwa, nie prasuję nawet konwencjonalnym żelazkiem. Samo się na mnie wyprostuje :P

  2. Anna Kowalska napisał(a):

    Zawsze zazdrościłam Paniom w sklepach tych parowych żelazek :D Super sprawa, bo zniszczyłam już dwie sukienki – mam niski skill prasownia. Może kiedyś się skuszę ;)

    1. Zdecydowanie odradzam zakupu mniejszej wersji. Zapraszam serdecznie do recenzji na D&P Blog stemara ręcznego marki Philips. O ile stojący steamer jest godny polecenia to jego mniejsza wersja jest totalnym przeciwieństwem.

  3. Czyli skoro teraz nie prasuję prawie wcale i tylko czasem płaczę, bo koszula jest w taki tragicznym stanie, że jednak trzeba rozkładać deskę i wyciągać żelazko to steamer byłby idealny – nawet jeśli nie wystarczyłby do idealneog wyprasowania to pewnie zminimalizowałby efekty jakie daje zwijanie ubrań w kulkę przed wrzuceniem do szafy #perfekcyjnapanidomu

Dodaj komentarz