Zdążyć przed menopauzą – czyli nowy spot zachęcający do robienia dzieci.

Fejsbukiem zatrzęsło od oburzenia, gdy światło dzienne ujrzała nowa kampania Fundacji Mamy i Taty „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Zdezorientowany Naród nie wie, co o niej myśleć. Fejsbuki mówio, że to zła kampania, bo sugeruje, że jedynym przeznaczeniem kobiety jest rodzenie dzieci. Mędrcy głowią się, jak interpretować pojawiający się na końcu spotu płacz dziecka. Szpitale psychiatryczne pękają w szwach od fali samotnych kobiet wpędzonych w depresję i próbujących odebrać sobie życie poprzez przejedzenie Nutellą. Pozostawione w domach miliony kotów umierają z głodu. Postanowiłam zażegnać kryzys i powiedzieć, co o tej kampanii myślę. Jestem świadoma, że na to właśnie czekał cały Internet. :) Ale najpierw spot:

 

Otóż zupełnie, ale to absolutnie nie widzę w tym spocie żadnej sugestii, że każda kobieta marzy o byciu matką. Czy jak widzicie w telewizji reklamę leku przeciwbólowego i jej bohater cierpi na straszny ból głowy, po czym dostaje tabletkę i ból mija – to zakładacie, że twórcy reklamy chcą ci wcisnąć tę tabletkę nawet, jeśli nie czujesz bólu? No nie. I w powyższym spocie też nie chodzi o to, że każda kobieta marzy o byciu matką. Chodzi o to, że te, które marzą, nie powinny tego odkładać na starość. Bohaterka filmu cierpi, bo chciała mieć dzieci, ale zaskoczyła ją suka Menopauza i teraz już może tylko adoptować. Chciała, ale za długo zwlekała. A nie „nie chciała, ale potem żałowała”.

I tu się zgadzam, w pełni rozumiem, popieram i wiem, że biologia też niestety nie stoi murem za kobietami, które dopiero w wieku 50 lat postanawiają mieć dzieci. Dlatego jeśli chcesz mieć dzieci, to dowiedz się, kiedy Twoja mama i babcie miały menopauzę, oceń na tej podstawie, kiedy może pojawić się twoja – i postaraj się zdążyć przed nią. Weź też pod uwagę, że im później po trzydziestce się za robienie dzieci zabierzesz, tym trudniej może ci to wychodzić i tym większe ryzyko niektórych chorób. Ale nie ma nic złego w czekaniu na odpowiedniego partnera i „wyszaleniu się” wcześniej, bo z mojego osobistego doświadczenia wiem, że to po prostu fantastyczny scenariusz i można w nim się cudownie spełnić. Trzydzieści lat szalałam, niegotowa na zostanie mamą, potem dwa lata dojrzewałam do stałego związku i założenia rodziny i w końcu, w wieku 32 lat urodziłam Conana nad Conany, wielkiego wojownika, który nie daje mi spać po nocach. Nigdy nie byłam szczęśliwsza niż teraz – ale to nie znaczy, że byłam nieszczęśliwa bez dzieci. Oj nie. Mogłabym kilka książek napisać o moim bezdzietnym życiu i nie omieszkam o tych przygodach młodości z nutką tęsknoty potem Conanowi opowiadać :)

W sumie to powinno być proste.
Nie chesz dzieci? Nie miej dzieci. Chcesz? To tylko musisz zdążyć przed menopauzą. Nie musisz się wcale spieszyć i zachodzić w ciążę w wieku 25 lat. Niefortunnym słowem w spocie jest nie sam przekaz, ale słowo „później”, bo przecież to oznacza, że nawet osiemnastolatka nie powinna odkładać macierzyństwa na później i najlepiej, jeśli od razu zajdzie w ciążę. Jeszcze przed studiami w sumie. Dużo lepsze od „na później” byłoby „na starość” i wierzę, że to właśnie mieli na myśli twórcy kampanii.

W spocie nie podoba mi się inna rzecz. Jego nieskuteczność. Bo ta kampania jest skierowana do kobiet w wieku rozrodczym, ale zupełnie do nich nie dotrze. Dotrze zaś do kobiet, które już dzieci mieć nie mogą i one poczują się dotknięte filmikiem. Jako dwudziestka nie chciałam mieć jeszcze dzieci. Wiedziałam, że kiedyś zachcę, ale to miało nastąpić dużo później. Gdyby wtedy ktoś mi pokazał taki spot, nie zrobiłby na mnie żadnego wrażenia. Robi na mnie wrażenie dopiero teraz, gdy już jestem dojrzałą kobietą, gotową na dziecko i potrafiącą sobie wyobrazić, jak druzgocząco smutnym byłoby się dowiedzieć, że ich mieć nie będę. Tak, tę emocję film uchwycił bardzo celnie, z bardzo smutnym efektem i przykro mi się to ogląda. Tylko po co. Przecież kampania ma działać na zupełnie inną grupę.

Grupą tą są młodzi, wykształceni, dobrze zarabiający ludzie, którzy chcą mieć dzieci, ale boją się, że to jeszcze nie ten moment. Że nie dadzą sobie rady. Że nie mają wystarczająco dużo pieniędzy albo czasu. I wiecie co? Pewnie mają rację. Bo na dziecko nigdy nie jest dobry moment. Zawsze mogłoby być lepiej. Więcej pieniędzy, wyższe stanowisko w pracy… I jeśli to wszystko wokół komuś tak baaardzo przeszkadza, to może on tak naprawdę nie chce dziecka? Bo tacy ludzie naprawdę istnieją. I są wśród nich kobiety.

Tak, kobieta też może nie chcieć dzieci i to wcale nie czyni jej gorszą kobietą czy „niepełną kobietą”. Za bezdzietnością przemawia mnóstwo zalet, które dla niektórych są po prostu ważniejsze od potrzeby przekazania genów: możliwość poświęcenia się pracy, podróżom no i ten absolutny święty spokój, gdy tylko się go zapragnie. O tym matki mogą tylko pomarzyć, bo jak już się zostanie mamą, to przez co najmniej kilkanaście lat można zapomnieć o świętym spokoju. To jest uliczka jednokierunkowa. Nie można już zmienić zdania i poddać aborcji pięcioletni płód. Można tylko wyrwać parę godzin, weekend lub dwa tygodnie raz w roku, jeśli dziecko jest na tyle duże, że można je dziadkom podrzucić. Dlatego naprawdę warto decyzję o posiadaniu dzieci podjąć świadomie. Tak samo jak decyzję o posiadaniu psa, co tłumaczę od lat ludziom zafascynowanym jakąś rasą lub jakimś słodkim szczeniaczkiem.. (tak, po raz kolejny porównuję dziecko do psa, bo to idealne porównanie jest i będę go jeszcze używać wiele razy :))

Poza ludźmi, którzy nie chcą mieć dzieci, są jeszcze ci, którzy chcą, ale którym się wydaje, że dziecko oznacza koniec świata, fortunę wydaną na ubranka i absolutne zakopanie się w pieluchach (i dlatego odwlekają decyzję o kolejne lata). To nieprawda. Z dzieckiem można podróżować, choć nie dokładnie tak samo jak wcześniej (Podróżniccy są tu świetnym przykładem). Dziecko można oszczędnie ubrać i zaopatrzyć w zabawki odziedziczone po dzieciach znajomych (my tak zrobiliśmy :)). Z dzieckiem można też spokojnie widywać się ze znajomymi, gadać, grillować, chodzić na spacery, na miasto i w gości. Moja pani ortopeda studiowała medycynę jako młoda mama. Nishka miała 19 lat, gdy zaszła w ciążę. Dziecko to naprawdę nie koniec świata i można, jesli się tylko chce, ogarnąć świat, będąc mamą.

I właśnie to powinien, moim zdaniem, pokazywać spot: pozytywną stronę dzietności – zamiast negatywnej strony bezdzietności. Dwudziestoletnia Matylda chętnie zobaczyłaby na filmiku szczęśliwą, realizującą się młodą mamę, która mimo dziecka kończy studia i zdobywa wymarzoną pracę. Albo młodą parę, która z małym dzieckiem podróżuje po świecie. To są te pozytywne przykłady, które mogłyby młodych ludzi przekonać do rodzenia dzieci.

Tylko… tak się zastanawiam… po co ich przekonywać?
Nie chcę, by dzieci w Polsce rodziły się tylko po to, by płacić na moją emeryturę. Nie chcę, by gdziekolwiek dzieci się po to rodziły. Nie chcę, by ktoś podejmował decyzję o posiadaniu dzieci wabiony pozytywnymi stronami rodzicielstwa tak samo, jak nie chcę, by podejmował tę decyzję straszony negatywnymi stronami bezdzietności. W ogóle nie chcę, by ktokolwiek manipulował umysłami potencjalnych przyszłych rodziców w kwestii posiadania dzieci, bo to zbyt poważna decyzja, by ją podejmować w wyniku działania kija bądź marchewki. Do tego trzeba dojrzeć. Albo nie dojrzeć nigdy.

Więc, reasumując, nie. Nie podoba mi się ta kampania.

Komentarze do wpisu: 37 Napisz komentarz

  1. Nareszcie ktoś kto napisał coś sensownego w tej sprawie. Dotychczas nie rozumiałam w czym problem, że wszędzie tak krytycznie wzięto tę kampanię. Teraz wiem, że nic w tym złego nie ma, a wszystko zależy od interpretacji. Ja nawet zwróciłam uwagę na to, że teraz niestety tak jest- jak kariera to nie można mieć dziecka, bo pracodawca chce żebyś szła w przód ciągle i ciągle, na litość, jakie więc dziecko po drodze? Jeśli tak to prawdopodobnie spadniesz kilka oczek w dół. Tyle. Tak jest. A kobiety chcą, boją się, a później nagle okazuje się, że za późno…

  2. Mi się nie podoba też w tej kampanii takie uprzedmiotowienie dziecka i przyrównanie go do wycieczki, mieszkania czy remontu. Dziecko to nie rzecz, ani nie coś co powinniśmy realizować zgodnie z listą. Mi się akcja również nie podoba, a jako młodą osobę nie zachęca do posiadania dziecka wręcz przeciwnie chce się zrobić. Świetny wpis ;).

  3. Ola napisał(a):

    Innym aspektem tego problemu jest fakt, ze coraz wiekszej liczbie osob coraz trudniej zajsc w ciaze. Jestem w 14 tygodniu, o dziecko staralam sie dobre kilka lat, zaluje ze nie zaczelam wczesniej.. moze byloby latwiej? Moze nie musialabym przejsc calego tego piekla walki z nieplodnoscia, wizyt u przeroznych lekarzy, chwytania sie naprawde niemedycznych metod. Moze ten spot nie jest odpowiedni, ale na pewno warto pokazywac, ze macierzynstwo jest do ogarniecia na kazdym etapie zycia, ze nie potrzebujesz miec kokosow, super pracy, chaty itd bo potem moze sie okazac za pozno, albo matka natura zrobic ci niespodzianke i okaze sie, ze na swoj cud bedziesz czekac 5-10 lat

    1. No, ale właśnie, ten spot uświadomił Tobie, że może powinnaś wcześniej i żałujesz. Ale podobnie jak Segritta nie sądzę, by trafił do grupy docelowej – do osób, które jeszcze się nie starają o dziecko. Więc przesłanie mija się z celem.

  4. Też bym wolała, żeby kampania była pozytywna, nienachalna, bez łez i dziecięcego płaczu (po co to?). Tak naprawdę nie wiadomo, czemu ta kobieta nie może urodzić dziecka. Menopauza? To już interpretacja. Poza tym, mamą może być cały czas. Pominięto zupełnie kwestię adopcji, bo to nie pasuje już do kwestii antykoncepcji hormonalnej i jej wpływu na organizm kobiety a także jej decyzję o macierzyństwie. Film to jedno, założenia kampanii to drugie.

  5. Veronika Pine napisał(a):

    Przyznaję, że ja też odebrałam tę kampanię negatywnie, ale tę niechęć potęgują komentarze mojej rodziny – że już zaraz 30-stka, najlepiej się rodzi dzieci wcześniej, faceta to możesz dodatkowo sobie znaleźć. A moje tłumaczenie, że na pewno nie jestem gotowa na dzieci i dodatkowo wolę adoptować niż rodzić spotyka się z niezrozumieniem i „jasne, ale to nie to samo, to nie będzie prawdziwie Twoje”.
    I wiele kobiet w moim wieku (20-parę a już 25+ to w ogóle) ma taki hejt w stronę kampanii – wszędzie (rodzina, znajomi i media) nam mówią, że mamy rodzić, najlepiej jak najwcześniej, bo inaczej się nie spełnimy.

    Chociaż oczywiście rozumiem, że jak ktoś chce mieć dzieci, to lepiej (zdrowotnie zwłaszcza) wcześniej i te dzieci nie będą przeszkadzać, da się z nimi żyć ;) Ale tutaj zostało to porównane tak, że dziecko jest dodatkowym osiągnięciem, tak jak mieszkanie czy wycieczka. Nie zachęca.

    I zdecydowanie się z Tobą zgadzam, że nie powinno być zachęcania do zostania rodzicem bo kij albo marchewka. Bo to trzeba czuć tak w środku, a nie bo Ci kampania albo rodzina sugeruje. A jak nie czujesz i dziecko zrobisz, to tylko krzywda dla Ciebie i niego.

  6. Patrycja Rodzonek napisał(a):

    jak widzę reklamę ibupromu to mam wrażenie, że chcą mi wcisnąć kit iż ból minie „dżast nał”. tak samo jak w tej kampanii mam wrażenie próbują mi wcisnąć, że będę szczęsliwa jak sobie jednak wcześniej dziecko zrobie.

  7. ohmygot napisał(a):

    Osobiście niedawno zaczęłam dopiero studia i marzą mi się kiedyś zagraniczne wycieczki oraz droga torebka, dzieci też chciałabym kiedyś mieć, ale specjalnie zrezygnuję z kilku lat „młodości”, bo wiem, że jak się dziecka nie dorobię, to sobie życie zniszczę. Od dzieciństwa wiedziałam, że będę dzieciata, by przekazywać idee. Smutne jest jednak właśnie szczególnie to, że powszechnie mówi się, że jak jest dziecko to nie ma życia. I naprawdę brakuje osób, które potrafiłyby udowodnić, jak jest naprawdę.

  8. Dezynvoltura napisał(a):

    A mnie się w spocie nie podoba co innego – totalny brak choćby przelotnego wspomnienia o hipotetycznym ojcu dziecka. Wychodzi na to, że posiadanie dziecka to rzecz wyłącznie kobieca, a jego poczęcie nie ma nic wspólnego ze związkiem dwojga ludzi. Nie ma facetów, którzy marzą o dziecku? Nie ma takich, którzy żałują, że z decyzją o potomku zwlekali? Gdzie się podziała idea wspólnego wychowywania powołanej do życia istoty? Skoro fundacja odpowiedzialna za spot jest tak prorodzinna, prokatolicka i przeciwna antykoncepcji, to może mogła w swej koncepcji zawrzeć chociaż cień pierwiastka męskiego. Myślę, że para wypowiadająca się w filmiku mogłaby nawet wzmocnić cały przekaz. Ale wychodzi na to, że kobiety są wiatropylne, a faceci żyją w jakimś innym, być może równoległym świecie. Czyżby Seksmisja? ;)

    P.S.
    Też uważam, że porównanie dzieci i psów to porównanie idealne! Kto nie wierzy, niech wychowa miot szczeniąt ;)

      1. Dezynvoltura napisał(a):

        Tak, ja wiem, że nie mają, że właściwie całe życie mogą mieć dzieci itp. itd. Ale mimo wszystko wydaje mi się, że facet też może coś stracić, jeśli zdecyduje się na tacierzyństwo w późnym wieku. Co? Zdrowie, cierpliwość, siłę fizyczną. Inaczej będzie się z dzieckiem bawił facet, który ma lat 20 a inaczej taki, który ma dajmy na to 50 czy 60 (tak, tak, specjalnie wyolbrzymiam). Wiem, że kobiety (jak zwykle) mają gorzej, ale jeśli już nadajemy życiu sens tylko przez pryzmat posiadania dziecka, to jednak brak mężczyzny w tej kampanii razi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejsze akcje Fundacji, wychwalające pełną rodzinę i wieczną miłość…

    1. Magdalena Jawor napisał(a):

      Twój post przypomina mi wypowiedzi oskarżycielek Kiciputka, że jest rasistką, gdyż postaci, które rysuje, są wyłącznie białe.

      Spot nie sugeruje, że kobieta to dzieworódka a dziecko należy tylko do niej – po prostu, nie oszukujmy się, facet może począć dziecko praktycznie do końca życia. Powiem więcej – starszy wiek ojca zwiększa ryzyko mniejszej ilości chorób niż starszy wiek matki. Także… tak, problem dotyka mężczyzn w stopniu o wiele mniejszym, jeśli nie żadnym. Mężczyzna może mieć problem ze znalezieniem partnerki, która jeszcze dodatkowo będzie chciała być matką, ale nie z własną bezpłodnością wynikającą z wieku.

      A z Seg, jak zwykle – zgoda. :>

    2. Tianzi napisał(a):

      Oczywiście mężczyzna ma inne uwarunkowania biologiczne, ale… coś w tym jest, że w tym spocie nigdzie na horyzoncie nie widać potencjalnego ojca. Tak ją w tym scenariuszu ‚zaślepiła’ kariera, że nie znalazła partnera, czy mamy się domyślać, że zostawił ją dla młodszej, co mu urodzi syna? ;)

  9. Tianzi napisał(a):

    Nie podoba mi się ta kampania, bo:
    a) ta pani wygląda na 35, max 40 lat,
    b) sformułowania padające na filmie sugerują, ze zrobienie specjalizacji, kariery, kupienie mieszkania i co tam jeszcze było, jest jakoś przeciwstawne do zostania matką,
    c) usiłuje przestraszyć młode kobiety. Bardziej prawdopodobne, że przestraszą ich rodziny, które rzucą się z nową energią na misję ‚daj nam wnuka!!!1’
    No, ale rozumiem, że kampania ‚zamróź jajeczka, póki masz 25 lat’ by nie przeszła.

    1. Renata Tokarska napisał(a):

      ad b) – wydaje mi sie, że ten film nie przestawia specjalizacji, kariery, mieszkania itp jako przeciwstawnych do macierzyństwa. Dla mnie przedstawia te rzeczy raczej jako szczęscia niedające – co też jest kłamliwe, wg mnie, bo wydaje mi się, że świetna kariera i swoboda finansowa są jednak bardzo ważnym elementem poczucia szczęścia. Ten film w pewny sensie mówi – nic ci nie da prawdziwego szczęscia tylko dziecko. Nie wiem, czy szczęście bez dziecka jest mozliwe, bo dziecko mam od zawsze (ja w przeciwieństwie do Segritty nie pamiętam siebie samej, mojego życia, bez mojej córki, a nawet bez syna trudno mi sobie cokolwiek przypomnieć, wydaje mi się, ze zawsze miałam te dzieci), ale wiem, że brak tych wszystkich elementów, o których mowa moze skutecznie pozbawiać poczucia szczęścia nawet gdy ma sie dzieci. Innymi slowy: równowaga, satysfakcja zawodowa, swoboda materialna, dobre zdrowie, udane małzeństwo i wspaniałe dzieci, to dla mnie recepta na szczęscie.

      1. Tianzi napisał(a):

        To prawda, że spot bezpośrednio nie krytykuje jej sukcesów (zawodowych, materialnych), ale widzę tutaj odwoływanie się do stereotypu, że dla człowieka, przepraszam, kobiety to jednak albo kariera, albo To Co Naprawdę Ważne. I prawidłowa odpowiedź jest tylko jedna. Ten obraz samotnej kobiety w przestronnym mieszkaniu (męża także brak) doskonale to podkreśla. Tak jak Segritta, wolałabym raczej kampanię przekonującą, że można mieć i to, i to, i dziecko to nie koniec życia.

  10. Ania Piwowarczyk napisał(a):

    I jest jeszcze trzecia grupa, pewnie najmniejsza. Młodych kobiet, które są już wykształcone, na dobrym starcie kariery zawodowej i chciałaby mieć dzieci, ale na razie życie im się tak nie układa, bo np. nie znalazły odpowiedniego partnera. Do trzydziestki mają jeszcze niby kilka lat, ale przez tego typu przekazy zaczynają czuć niepotrzebną presję. Niby są na tyle mądre, że wiedzą, że wszystko ok i nadal przed nimi, ale jednak niepokój zakiełkował. I po co? Dlatego mimo, że teoretycznie mnie to jeszcze nie dotyczy, ta kampania też zostawia we mnie pewien dyskomfort.

  11. Renata Tokarska napisał(a):

    Nie potrafię zrozumieć jak można tak na serio nigdy nie chciec nigdy mieć dzieci. Przyjmuję do wiadomosci, że tak jest w niektórych przypadkach, ale nie rozumiem tego, Ja bardzo chciałam zawsze miec dziecko, potem drugie, a teraz chciałabym mieć trzecie, ale nie moge sobie na nie pozwolić i wiem, ze juz dzieci mieć nie będę i nie mogę nawet liczyć na wpadkę. Jest mi smutno z tego powodu. Moje macierzyństwo, chociaz trudne czasami, jest najlepsza rzecza jaka mnie w życiu spotkała. Gdyby to miało jakikolwiek sens, to zachęcałabym wszystkic do tej przygody życia. Nie ma to jednak żadnego sensu, bo z drugiej strony wiem, ze był czas w moim życiu, gdy nie chciałam miec dugiego dziecka i wtedy nawet czolg by mnie nie przekonał do swiadomego zajścia w ciążę. Tak więc kampania, dokładnie tak jak mówisz, nie zrobilaby na mnie wtedy najmniejszego wrazenia. Dzis, kiedy wiem, ze juz neistety nie będę mieć wiecej dzieci, też mnie troche zasmuca, a przeciez jestem matką dwojga wspaniałych dzieci. Jakze więc bolesna musi byc to kampania dla kobiet, które nie mają dzieci, a wiedzą, że już ich nie będą miec, a bardzo by tego chciały. Podsumowując: kulą w płot.

    1. Można. Ja nie chcę na przykład. I nie to, że nie lubię dzieci. Lubię. Po prostu dla mnie ciąża i posiadanie dziecka ma dla mnie więcej minusów niż plusów.

      1. Ewa Studzinska napisał(a):

        Mozna na serio nie chciec miec dzieci. Tez jestem na to przykladem, jak i wiele moich bezdzietnych znajomych (jestesmy po czterdziestce wiec to nie jest tak ze jeszcze mi sie cos odmieni ;) Co do kampanii – denna z powodow ktore juz wymienila Segritta, a ponadto co z kobietami ktore matkami chca zostac ale je na to nie stac z powodu marnych zarobkow, niemozliwosci kupna czy wynajecia wlasnego konta, strachu przed tym ze jak je facet zostawi to sobie nie poradza? W Polsce czesto po prostu nie stac na dziecko i juz. Emigrantki sie jakos rozmnazaja bez namawiania. Ze juz nie wspomne o tym ze moze kobieta i chce, i ja stac, ale nie ma odpowiedniego partnera? Ma sie rzucac na byle kogo zeby sie zaplodnic na czas?

  12. Ciekawe, które dziecko chciałoby usłyszeć taką historię; Urodziłam cię, bo obejrzałam taki spot w necie i to mnie przekonało… To ja ja już wolę opowieśc o tym, jak ojciec na nielegalną przepustkę poszedł i wpadł do mamy na jedną noc :)

  13. awa napisał(a):

    Nie hejtuje spotu, bo wyszedł jak wyszedł, ale pomysł tej kampanii jest idiotyczny. Jak ktoś chce mieć dzieci, to będzie miał dzieci, jak ktoś nie chce, to reklama w tv go nie przekona, a jak ktos chce, a ma wątpliwości, to ten spot definitywnie ich nie rozwiewa.

    Osobiście nie chce mieć dzieci. Dzieci mnie brzydzą, nie czuje najmniejszej potrzeby przekazania moich genów, mam zerowy instynkt macierzyński jeśli chodzi o gatunek ludzki. No tak mam, nie wywołała tego żadna trauma w dzieciństwie ani w późniejszych latach, taka sie urodziłam i koniec. I nic mnie tak nie wkurwia, jak komentarze „oj, jeszcze zmienisz zdanie jak dorośniesz”. No do cholery jasnej, mam 25 lat, ja wiem, że z perspektywy osoby 50cio letniej jestem siusiarą, ale o jakim dorastaniu my mówimy? Do czego miałam dorosnąć to dorosłam, skoro potrzeba posiadania dzieci sie nie rozwinęła przez 25 lat mojego życia, to jakie jest prawdopodobieństwo, że rozwinie sie przez najbliższe 5? Jeszcze z ust babć i rodziców to ten komentarz przełknę, ale chuj mnie strzela jak taki tekst rzuca mi koleżanka w moim wieku. Tak jakby po urodzeniu dziecka pojeła wszelkie zawiłości wszechświata i poznała tajemnice życia. Hejt na wścieklizne macicy!

  14. Gabriela Gabi napisał(a):

    A tak przy okazji. Nie uczy się kobiet jeszcze w szkołach, że rodzimy się z ograniczoną rezerwa jajnikowa. Ze mamy na starcie wpisana konkretna ilość i juz. Ze im dalej to re nasze komórki jałowe będą bardziej do kitu. Ze faceci (chociaż temat niepłodności ich coraz bardziej dotyka) teoretycznie mogą produkować potrzebny materiał genetyczny całe życie. …albo większość i bez ograniczeń.
    Ze są proste badania aby określić ta rezerwę. Np. poziom AMH z krwi lub inne badania w tym kontakt z dobrym ginem. Ze to nie o samą menopauze chodzi bp można mieć lat 25 i niska rezerwę jajnikowa i problem.
    Ze kobiety chodzą z niedrożnościa jajowodow i nie wiedzą itp….
    I kiedy już jest „dawca” czyli ze wymarzony facet i ten czas….to budzimy się z ręką w nocniku.
    A kampania? No nie wyszło :)

  15. Nihiru napisał(a):

    Segritta – pełen szacun! Pierwszy naprawdę sensowny post o tej kampanii, jaki przeczytałam. Reakcje są strasznie histeryczne. I Twój pomysł na kampanię jest znacznie lepszy:D

  16. Mhm. Gdzieś mi ta kampania mignęła w mediach. Wg mnie wyrzucona kasa, ale ja generalnie nie znoszę być namawiana. Zmienię zdanie, gdy gdzieś spotkam się z opinią chociaż jednej osoby, która przyzna, że dzięki kampanii podjęła decyzję o zajściu w ciążę od razu. Zdziwi mnie to, ale uszanuję. Na dziś nie widzę sensu takiej akcji.

  17. siewca zamętu napisał(a):

    a ja zauważyłem w tym spocie, że czegoś brakuje a mianowicie chłopa, kobieta zrobiła karierę, pieniądze ale chłopa nie ma to jak tu marzyć o dziecku, pewnie to feministki kręciły ten spot

  18. Mnie najbardziej w tym spocie zraziło to, że widzimy kobietę, która może pozwolić sobie na dom, remont, zagraniczne wycieczki… Myślę, że to tylko niewielki odsetek, a wiele kobiet które „odkładają macierzyństwo na później” robią to m.in. z zupełnego braku stabilizacji finansowej: brak umowy o pracę, niskie zarobki, itp.

  19. sid1972 napisał(a):

    Najlepsza kampania, aby nie odkladac macierzynstwa na potem jest film IDIOCRACY czy jakos tam… o tym jak to bedzie… a bedzie zajebioza…

Dodaj komentarz