Segritta i jej osoba.

To naturalne zjawisko, że człowiek, który nie przywykł do wystąpień publicznych a nagle dostaje do ręki mikrofon i musi coś powiedzieć dużej grupie ludzi, stara się zabrzmieć poważnie. A „poważnie” to dla niego „z wykorzystaniem większej ilości słów” lub „w odwrotnym szyku”. No i wtedy okazuje się, że:

„Jan Kowalski” to „Kowalski Jan”
„Warszawa” to zawsze „miasto stołeczne Warszawa” (pewnie dla odróżnienia od państwa Warszawa i wsi Warszawa)
„Rok dwa tysiące jedenasty” zamienia się w „rok dwutysięczny jedenasty” (rozumiem więc, że ta osoba mówiła też np. „rok tysięczny dziewięćsetny ósmy”)
„w każdym razie” to „w każdym bądź razie” (czyli mieszanka ” w każdym razie” i „bądź co bądź”) 

…a „ja” to „moja osoba”. Zawsze wtedy wyobrażam sobie, że koło mówcy stoi jego osoba.

ja i moja skromna osoba

Znacie jeszcze jakieś przykłady na podobne kwiatki językowe? Najłatwiej szukać ich oczywiście u polityków… :)

Komentarze do wpisu: 17 Napisz komentarz

  1. Tak na szybko:

    – nie tylko u polityków, ale również bardzo często u wielu dziennikarzy: „w dniu piątego marca”, „w dniu szóstego grudnia”;

    – „osobiście uważam”;

    – umię, rozumię;

    – wziąść;

    – funkcjonuje też wersja „w każdym mąć razie”.

    Podobno większość tych błędów wchodzi do języka i sukcesywnie uznawana jest za poprawne (?): nieśmiertelne „pisze” zamiast „jest napisane”, „dwoma” zamiast „dwiema”, „na adres” zamiast „pod adres”, na murach „huj” zamiast „chuj” …

    A już największa masakra w mediach to akcent. Dziennikarze i poLItycy uczą się go najwyraźniej pod jakąś budką z piwem. Czy to naprawdę takie trudne? Jak można wypuszczać takich pseudo-magistrów polonistyki, politologii czy dziennikarstwa.

    Mogę robić setki błędów i mieć to wszystko w dupie, bo edukację polonistyczną zakończyłem w ogólniaku i poza jakimiś wypocinami na blogach nie udzielam się publicznie. Gdzie są elity tego kraju? No kurwa GDZIE ?!

    A tak w ogóle to dobrze, że język polski jest trudny i bogaty, bo dzięki temu, tak jak niegdyś zasady savoir vivre, pozwala szybko ocenić, kto jest kto.

  2. A! I wkurwia mnie ACZKOLWIEK. Wszyscy naokoło mówią ACZKOLWIEK. Ja pierdolę! O co tu chodzi? „Naebaem się jak świnia, ACZKOLWIEK wszystko pamiętam”.

    Wkurwia mnie to i już, aczkolwiek nie potrafię wyjaśnić dlaczego.

  3. Z telewizora z ostatniego miesiąca: Trzeba wszystkiego przypilnować. W jakiej wysokości jest oprocentowany kredyt? Zarząd pozytywnie zaakceptował pożyczki dla… W przeciągu niedługiej chwili czasu… Siedział i jadł kotleta. Trwał nadal… Będą razem z nami pracować. Nie była w tym klubie z racji na wiek. I to w dalszym ciągu trwa. Zadaniem strażaków jest zaprzestanie rozprzestrzeniania się ognia. To co wszystko uda się wytworzyć. Itd, itp…

    Z szyldów w moim mieście: Wynajmy autokarów. Duży wybór obuwia i akcesorii obuwniczych.
    Sam smak, nie?

  4. Oj znamy… Mój szef, człowiek „ę ą”, lansy-bouncy i w ogóle fafarafa po każdym względem (wiadomo, wysublimowanie rośnie proporcjonalnie do zawartości portfela), wymawia właśnie te dwie końcówki we wszystkich wyrazach hiperpoprawnie i wyraźnie: za każdym razem „siĘ” „tĘ kartkĘ”, „chcĘ powiedzieć…” itd. Do tego stopnia, że ostatnio na spotkaniu wyszło mu… „mi siĘ wydajĘ”:D Cudem nie parsknęłam śmiechem.

    Za to już przepisywanie jego oficjalnych pism, to ból w czystej postaci. Padam z wrażenia, za każdym razem kiedy je czytam (mina tylko rzednie mi, jeśli muszę coś po nim przetłumaczyć na angielski – i wtedy nagle z tekstu na 1 A4 zostają gołe 4 linijki jako tako sensownej treści:D)

  5. Jeszcze przypomniało mi się to, co doprowadza mnie do białej gorączki: Zwrot „proszę panią” zamiast „proszę pani”. Powszechne, bezmyślne, pseudokulturalne. Już wolę jak ktoś mówi „proszepanio”, bo się nie napina na kogoś więcej niż jest. To dla niego przecinek po prostu. Zamiast k…wa.

  6. @bleeeeeeeeeeeeeeeeee

    Dzień dzisiejszy jest OK. Zależy, co chcesz powiedzieć. „W dniu dzisiejszym nie poszedłem do pracy” brzmi pretensjonalnie, ale „Dzień dzisiejszy nie były dla mnie szczęśliwy” już nie.

    Mnie wkurza „niemniej jednak”. Chodzą słuchy, że jest to poprawne, ale dla mnie to zawsze będzie pleonazm.

  7. Z programów kulinarnych: „A teraz dodajemy 200 gram mąki i łyżkę kaszy mannej”… Po tekstach takich jak te robię się pąsowa na twarzy, dostaję pypcia na języku i wysypki na plecach.

  8. A mnie bawi:
    – wolna chwila czasu,
    – cofać się wstecz,
    – kosztować dużo/mało pieniędzy,
    – pieniążki, guziczek, dzieńdoberek…

    Świetnie piszesz!

Dodaj komentarz