Zostań testerem TomTom

Banner-TomTom-GO_tcm149-41476

Są takie momenty w życiu blogera, gdy dostaje do testów produkt, który już wcześniej darzył ogromnym zaufaniem. Mówi się wtedy producentowi „zobaczymy, co z tego będzie” a w duszy się cieszy, że wybrali właśnie mnie. No i tak właśnie się stało w tym przypadku, bo dostałam do zrecenzowania nawigację samochodową TomTom, z którą zaprzyjaźniłam się jeszcze w Londynie – a o której Polacy wtedy raczej nie słyszeli.

TomTom GO 500 to takie sprytne urządzenie, które nie tylko prowadzi kierowcę do wskazanego celu, ale też daje mu informację o remontach na drogach i korkach dzięki połączeniu z internetem. Zdążyłam już go trochę sprawdzić w trasie, ale wnioski zachowam jeszcze dla siebie, bo dziś chciałabym wyłonić spośród chętnych drugiego testera, z którym wspólnie napiszemy recenzję. Tester dostanie oczywiście sprzęt na własność – razem z wielofunkcyjną ładowarką samochodową TomTom. Szukamy osoby, która ma prawo jazdy od conajmniej roku, mieszka w dużym mieście (powyżej 200 tys. mieszkańców) i codziennie porusza się po nim przez przynajmniej pół godziny.

Jeśli jesteś zainteresowany przetestowaniem nowego TomTom GO 500, wyślij zgłoszenie na adres:

edward.paplauski@fleishmaneurope.com

W tytule maila napisz nazwę tego bloga (Segritta.pl) a w treści odpowiedz na następujące pytania:

1. Imię i nazwisko
2. Wiek
3. Miejsce zamieszkania
4. Czy masz prawo jazdy? Od kiedy? 
5. Ile czasu dziennie spędzasz w samochodzie? 
6. Dlaczego jesteś najlepszym kandydatem na testera TomTom? (odpowiedz, używając przynajmniej 500 znaków)

Czas nadsyłania zgłoszeń upływa 28 sierpnia 2013, o godz. 23:59. Możesz nadesłać tylko jedno zgłoszenie. Wysyłając je, zgadzasz się na warunki regulaminu testów dostępnego pod tym linkiem.

Trzy – czte – ry!

UPDATE: Wybraliśmy już zwycięzcę, a właściwie zwycięzców, bo nie mogliśmy się zdecydować miedzy Natalią Czech a Muszkieterem, więc postanowiliśmy ich oboje wciągnąć do testów :) Gratuluję!

Image converted using ifftoany

Komentarze do wpisu: 20 Napisz komentarz

  1. Tomasz Zagórski napisał(a):

    Seg, pytanie (bo nie ma tego w regulaminie). Tester po zakończeniu testów przekazuje blogerowi (czyli Tobie) tekst+zdjęcia z testu urządzenia Tom Tom. A co w przypadku gdyby testujący miał swojego bloga i chciałby również zamieścić na nim wrażenia z użytkowania nawigacji ? Nie mówimy oczywiście o takim samym tekscie i takich samych zdjęciach jakie byłyby Tobie przekazane (inny opis, inne fotki ale jednocześnie zawarta info że bloger-tester użytkował produkt w ramach akcji i konkursu na blogu Segritty. Jest to możliwe ?

  2. Karolina Johansson napisał(a):

    Właśnie przed miesiącem padł nam stary gps i kupiliśmy tomtoma. Szczerze, szału nie robi. Tzn. robi dokładnie to, co każdy inny. Prowadzi w zamknięte i jednokierunkowe uliczki, wyje jak oszalały na autostradach. Ale doprowadza do celu. Standardowo:) Mapa Europy zrobiona tak sobie…

    miłego // k

  3. wfwf napisał(a):

    taka duza firma i daja 1 (jeden gps) ???, no cóż w w kryzysie trzeba się cieszyc z tego
    w końcu mogli dać np. papierową mapę wrocławia i zrobic konkurs za kubek lub breloczek

    z maili będą mieli za frikusa bażę teleadresową

    tak jak cieniasy co zbierają długopisy i czapeczki za karty paliwowe, które są darmowym badaniem rynku

  4. Grzegorz Okaz napisał(a):

    Nie do końca rozumiem taką formę wypromowania się przez TomToma. Nie bardzo wiem co chcą osiągnąć. Jeśli chcieli by faktycznie przetestować urządzenie, to czemu nie dogadają się z jakąś grupą ludzi, którzy faktycznie dużo jeżdżą, dadzą im produkty na miesiąc, a po miesiącu wysłuchają opinii o tym co dobre ale również ewentualnie o tym co złe i trzeba poprawić.

    Tymczasem urządzają jakiś casting. Mam pisać elaborat na 500 słów uzasadniający, że to ja się nadaję. Spędzam w samochodzie 2 – 5 godzin dziennie, robiąc 3 do 5 tys. km miesięcznie. To przepraszam mnie ma zależeć na przetestowaniu ich urządzenia? I że niby mam się dać naciągnąć tym, że dostanę urządzenie. Dziękuję bardzo. Jak chcą mi dać na testy to po testuję a na koniec oddam razem z opinią, a jak mi się spodoba to kupię. Nie ma problemu.

    Chyba, że chcecie urządzić konkurs, ale wtedy nie nazywajcie tego testami, gdzie podstawowym wymogiem jest robienie zdjęć urządzeniu. Od kiedy GPS służy do pozowania? Coś tu, z całym szacunkiem, pokręciliście Matyldo w przygotowaniu tej akcji. ;)

    1. Zacznijmy od tego, że nie 500 słów, tylko znaków, więc czytaj Grzegorz, czytaj dokładnie :) Druga sprawa – wg mnie kampania jest całkiem sensowna. Segritta testuje GPS, a że jest rozpoznawalna, to wielu o tym przeczyta. Nie wiem jakie są kryteria oceny drugiego blogera, ale przypuszczam, że chodzi o to, by dać osobie ciekawej, niekoniecznie zawodowo jeżdżącej samochodem (a czas jazdy dziennie raczej jest po to, by utwierdzić się w przekonaniu, że dany osobnik ma szanse, by potestować urządzenie), która w tych pięciuset znakach zainteresuje agencję i przynajmniej nakieruje, dlaczego może być dobrym potencjalnym klientem i współpracownikiem. Ale to tylko moje domysły.
      Wracając jednak do sensowności – osoby, które jeżdżą zawodowo nierzadko nie potrzebują GPS, a nawet takie urządzenie ich wkurza, bo ma jakiś określony algorytm działania. Można więc powiedzieć, że klientem docelowym (co też można wywnioskować po reklamach video) jest przeciętny człowiek jeżdżacy autem, który zasuwa po pracy do domu i umawia się z żoną na kolację w jakimś lokalu w mieście. Ale to też tylko moje domysły.

      1. Grzegorz Okaz napisał(a):

        Ok 500 znaków nie słów. Nie zmienia to faktu, że to ja mam ich przekonywać, a ja twierdzę, że to im powinno zależeń żebym chciał dla nich przetestować to urządzenie. Nie jestem zawodowym kierowcą. Dojeżdżam do pracy i dojeżdżam nieraz po całej Polsce, i umawiam się jeszcze nie z żoną ale na kolację wieczorem. I dalej nie rozumiem faktu, że w ramach testu mam pstrykać fotki. Zróbmy konkurs na najfajniejszą fotkę z GPS i zwycięzcy dajmy w nagrodę. Do testów wybiera się też większą grupę osób, a nie sztuk dwie. Jeżdżę sporo, mógł bym hipotetycznie brać udział w testowaniu i udoskanalaniu urządzenia, nie ma problemu – ale nie w konkursie fotograficznym. ;)

        Rozumiem to jeszcze z punktu widzenia Segritty. Dostaje produkt i ma go ‚tetować’ – promować. Ok normalne. Wciągając w to ludzi z zewnątrz albo faktycznie chcemy przetestować na szerszej grupie, ale urządzamy konkurs.

        1. Czy gdyby w publikacji testu nie były wymagane, a tylko wskazane zdjęcia, to czy nadal miałbyś z tym problem? :)

          I drugie pytanie – wg jakich ogólnie przyjętych prawideł arbitralnie stwierdzasz, że do testu indywidualnego konieczne jest wiele osób, a nie tylko dwie?

        2. Grzegorz Okaz napisał(a):

          Z samym testem nie. Ja po prostu nie widzę jak zdjęcia mają przetestować działanie urządzenia.

          Stwierdzam, nie wiem czy arbitralnie ale wydaje mi się, że logicznie, że im większa ilość ludzi testujących tym większa ilość wyłapanych błędów oraz opinii o ogólnym działaniu urządzenia.

          Wiem, czepiam się, ale rozróżniajmy kampanię marketingową od testów, bo mają zupełnie inny cel. TomTom chce zrobić kampanię z blogerem nie testy.

        3. A mnie się wydaje, że chce zrobić testy z blogerem w tle, ponieważ chce trafić do czytelników blogów z tym produktem. Więc mamy 2 w 1, czyli kampanię marketingową (test zawiera lokowanie produktu) oraz test ze znamionami prezentu (zrobisz zdjęcia, sprawdzisz funkcje, opiszesz produkt i masz GPSa wiodącej marki na własność) :)
          Tak, czepiasz się.

Dodaj komentarz