Szort 28

aka „Prawdziwy przyjaciel”

Kriz piszę mi sesa o treści „Trochę tęsknię”, odpisuję „Ja też. Wpadaj”. Kriz więc pakuje plecaczek i jedzie, po drodze pytając, czy coś mi ze sklepu nie wziąć. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że mieszka w Krakowie a ja pod Warszawą. Wpadł na parę godzin. Posiedzieliśmy na tarasie, pogadaliśmy chwilę o życiu, po czym musiał się zwijać. Pech chciał, że to był akurat pierwszy dzień mojej choroby i czułam się fatalnie.
Kriz: Okłamywać cię?
Seg: No jasne.
Kriz: Czujesz się jak kupa?
Seg: Tak.
Kriz: No patrz, a w ogóle nie wyglądasz!

Dodatkowym smaczkiem tego pięknego, przyjacielskiego spotkania był dość złożony powrót Kriza do domu, bo wyszedł ode mnie około godz. 18 a do Krakowa dojechał nad ranem. Takie tam opóźnienia kolejowe. Standardzik przecie. :)
Tu macie link do krizowego bloga.

Komentarze do wpisu: 1 Napisz komentarz

Dodaj komentarz