Szort 4

Od lat używam jednych perfum na wszelkie wyjazdy. Przyczyna jest jedna, dość pragmatyczna: to jedyne moje perfumy, które są w plastikowej buteleczce, więc nie boję się, że się potłuką w plecaku lub walizce. To Gucci Rush 2. Lądują w każdej mojej walizce, zwiedziły już pół Europy i używam ich wyłącznie na wakacjach. Pachną pięknie, ale moje pozostałe dwa ulubione zapachy też pięknie pachną. Co wyróżnia Rush 2? Ano to, że za każdym razem, gdy go na kimś poczuję, lub gdy po prostu psiknę sobie trochę na nadgarstek… przenoszę się do słonecznej Kalabrii. To niesamowite uczucie w środku polskiej zimy, w Warszawie. Tak powąchać wakacje.

rush

Komentarze do wpisu: 4 Napisz komentarz

  1. Dobry trick! Ja mam tak, że gdy mój współlokator spryska się Boss Selection, to dla mnie znak, że idziemy na miasto, a kolei klasyczny męski boss, którego resztkę ostatnio gdzieś odkopałem sprawił, że przed oczami staneły mi studia…

  2. Błyszczyk, którym miałam usta do ślubu pociągnięte ma charakterystyczny smak. Dokładnie to samo uczucie. Nakładam go odrobinę i wehikuł czasu zabiera mnie do tamtego dnia!

  3. Ja mam za to tylko mgiełki do Ciała w plastikach. O resztę się zawsze boję. Perfumy wybiera mi tylko Mąż. Ja jakoś takiego węchu nie mam, a jego polecenia jakimś cudem zawsze trafiają w mój gust ;)

Dodaj komentarz