Czy istnieje świat poza internetem?
– Czy istnieje świat poza internetem? – spytał Daniel Kondraciuk w swoim internetowym talk show. – Istnieje świat z internetem. – odpowiedziała Ewa Lalik. I miała rację.
– Czy istnieje świat poza internetem? – spytał Daniel Kondraciuk w swoim internetowym talk show. – Istnieje świat z internetem. – odpowiedziała Ewa Lalik. I miała rację.
Zostały nam w różnych starych sklepach, urzędach i dziekanatach prawdziwe relikty obsługi klienta w postaci pań Halinek. Są one o tyle zaskakujące, że wolny rynek i nowoczesny marketing nauczył nas już, że klienta się rozpuszcza, rozpieszcza i traktuje jak króla.
Pafnucy spotykał się z nią przez trzy miesiące. Na początku był ogień, pasja i lasery, ale z czasem namiętność osłabła, panna zrobiła się Pafnucemu nudna, chciał poszukać czegoś innego i zdecydował się związek zakończyć.
Ach, wrócę jeszcze do tematu piękna i brzydoty ciała, bo czuję, że nad tego ciała postrzeganiem w dzisiejszym społeczeństwie trzeba pracować – a ja mam oczywiście głębokie poczucie misji w blogowaniu ;) Jest coś takiego jak norma. I normalne ciało.
Czas wspomóc trochę naszych tekściarzy i nauczyć ich podstaw swojego fachu, by nie katowali nas takimi potwornymi piosenkami jak „Winny” Libera i Mateusza Mijala. Posłuchajcie sami: Metafora to jeden z najpopularniejszych środków stylistycznych.
Mieliście kiedyś tak, że podobał Wam się jakiś region, jakiś bar lub restauracja na samym początku, zanim ściągnęły tam tłumy turystów lub hipsterów? Mówiliście potem znajomym: „Teraz to już nie to samo. Teraz każdy tam chodzi i miejsce straciło już swój urok.
Biję się w piersi (hm. to jednak lepiej brzmi w ustach mężczyzny), bo nie spodziewałam się wiele po polskiej produkcji serialu Be Tipul (amerykańskie In Treatment), gdy trzy lata temu ją zapowiadali. A jest wyśmienita, dobrze napisana i mistrzowsko zagrana.
Nie jest jeszcze skończone, bo nie mam właściwie mebli, ale kuchnia i łazienka są prawie gotowe. Na tyle gotowe, że mogłam się przeprowadzić i teraz jestem mieszkanką Powiśla.
Spakowałam wszystkie moje ciuchy w dwie walizki i już miałam być z siebie dumna, gdy przypomniałam sobie moment, w którym siedzieliśmy sobie z Kominkiem w knajpie i miałam na sobie niewyprasowaną bluzkę. – Jezu, jak ty wyglądasz. – powiedział. – Oj tam.
Gdy byłam dziewczynką, wydawało mi się, że dama to taka przeraźliwie nudna kobieta, która zawsze wygląda jak od kosmetyczki i fryzjera, chodzi w wymuskanych ciuchach, nie przeklina, nie denerwuje się i nie robi nic szalonego, co mogłoby nadszarpnąć jej nieskazitelną reputację.