Zbadaj swoje DNA
Kiedyś to policja miała trudno. Właściwie bez świadków, solidnego motywu i braku alibi nie byli w stanie nikogo z czystym sumieniem zamknąć.
Kiedyś to policja miała trudno. Właściwie bez świadków, solidnego motywu i braku alibi nie byli w stanie nikogo z czystym sumieniem zamknąć.
Przyjechał kurier z Frisco. Otworzyłam mu w moim szlafroku Jedi i włosami związanymi na czubku głowy kolorową gumką. Pan wnosi rzeczy do środka i nieśmiało zerka w moją stronę. W międzyczasie Seba się tam gdzieś kręci między kuchnią a podwórkiem.
Amerykańscy naukowcy od lat próbują odpowiedzieć na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie i jednocześnie rozwiązać tajemnicę, która dręczy ludzi na całym świecie: jak to jest zjeść jeden kawałek czekolady i odłożyć resztę? Nikomu się to jeszcze nie udało.
Seba: Filip, idź posprzątać w pokoju, bo wczoraj porozrzucałeś klocki po całej podłodze. Filip: Ale tata! Seba: Idź posprzątać pokój. Filip: Ale tata! Seba: Idź. Filip: No dobra.
Gdyby się uprzeć, to ten wpis można nazwać moją pierwszą parentingową wojenką, bo zamierzam krytycznie odnieść się do wpisu innej matki (szykujcie popcorn i colę).
Po raz pierwszy zetknęłam się ze słowem „hipster” wiele lat temu, w jakimś dodatku do Wyborczej. To był Duży Format albo Wysokie Obcasy, nie pamiętam już. Pamiętam zaś, że po przeczytaniu artykułu o hipsterach uznałam, że jestem jedną z nich.
Filip: Tato, tato, bawiliśmy się z Ignasiem w walkę na miecze i niechcący go uderzyłem. Seba: No trudno, zdarza się. Ja: A przeprosiłeś go? Filip: Tak, przeprosiłem. Ja: To dobrze. Seba (czujnie): A przeprosiłeś, czy tylko tak ci się wydaje? Filip: Wydaje mi się.
1. Fanpage Segritty zdobył w tym tygodniu 10 tysięcy fanów. Hucznie celebrowaliśmy to wydarzenie soczkami i herbatą, bo podobno szampan Piccolo to sama chemia.
Steamer to inaczej parownica do prasowania ubrań, czyli urządzenie, które pozwala na pozbycie się zagnieceń na wiszącym ciuchu, bez potrzeby używania deski do prasowania. Dostałam go do przetestowania i wypróbowałam na kilku pogniecionych ubraniach.
Moja Matka Rodzicielka, psiara z krwi i kości, opowiada właśnie znajomej o mojej ciąży. – (…) była ostatnio na tym USG ciąży i wszystko ok, ale nie wiadomo jeszcze, czy to piesek czy su… yyy… tfu… chłopiec czy dziewczynka.